24 lip 2026
Prywatność

Ochrona dzieci w internecie: dlaczego Polska wciąż nie ma skutecznych przepisów

Raport NIK ujawnia, że Polska nie wdrożyła przepisów chroniących dzieci przed pornografią i treściami szkodliwymi w sieci.

Redakcja · 24 lipca 2026
Father and daughter spending quality time together on the sofa using a laptop.
Fot. August de Richelieu / Pexels · Pexels License

Polska od lutego 2024 roku pozostaje jedynym państwem Unii Europejskiej bez przepisów chroniących dzieci i młodzież przed pornografią, treściami przemocowymi i innymi zagrożeniami w internecie. Raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z kontroli w Ministerstwie Cyfryzacji ujawnia systemową bezradność polskich instytucji wobec problemu, który dotyka miliony małoletnich użytkowników sieci.

Skala problemu: statystyki, które alarmują

Dzieci i młodzież nigdy wcześniej nie miały tak łatwego dostępu do internetu i jego zasobów. Badania Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, Centralnego Ośrodka Informatyki i Państwowego Instytutu Badawczego NASK pokazują drastyczne liczby:

  • 32% małoletnich miało już kontakt ze stronami i aplikacjami zawierającymi treści erotyczne
  • 60% dzieci poniżej 15 lat korzysta z mediów społecznościowych, mimo że większość z nich nie jest przeznaczona dla tej grupy wiekowej
  • Zaledwie 1% czasu online dzieci spędzają na zasobach edukacyjnych
  • Pozostałe 99% to głównie treści rozrywkowe, które mają charakter angażujący, długotrwały i wypierają inne formy aktywności

Co to oznacza? Dzieci są narażone na uzależniające mechanizmy mediów społecznościowych, podczas gdy edukacyjna wartość ich aktywności online jest znikoma. Jednocześnie treści szkodliwe są dla nich łatwo dostępne bez żadnych barier technicznych ani prawnych.

Dlaczego Polska wciąż czeka na przepisy?

Opóźnienia legislacyjne i brak wdrożenia DSA

Unijne rozporządzenie o usługach cyfrowych (DSA – Digital Services Act) miało wejść w życie w Polsce w lutym 2024 roku. Rozporządzenie zawiera konkretne rozwiązania chroniące małoletnich:

  • ograniczenie dostępu do szkodliwych treści
  • zakaz uzależniających mechanizmów angażowania użytkownika
  • ochronę przed cyberprzemocy
  • kontrolę profilowania reklam

Jednakże Polska nie wdrożyła DSA. Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, przygotowany w marcu 2024 roku, został przyjęty przez Sejm dopiero w grudniu 2025 roku, ale ostatecznie nie wszedł w życie. Konsekwencja? Od blisko dwóch i pół roku polscy użytkownicy pozbawieni są możliwości składania skarg na dostawców usług pośrednich – jedynego indywidualnego środka ochrony przewidzianego w rozporządzeniu.

Dodatkowo Polska jest jedynym państwem członkowskim UE, które nie ustanowiło koordynatora ds. usług cyfrowych. Tymczasowy koordynator powołano dopiero w maju 2025 roku, już po złożeniu przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Projekty ustaw bez definicji “treści szkodliwej”

Ministerstwo Cyfryzacji dwukrotnie podejmowało próby uregulowania ochrony dzieci – w 2022 roku i 2024 roku. Jednak drugi projekt (2024–2025) zawierał zasadniczą wadę: pominięto zdefiniowanie, co to jest “treść szkodliwa”. Ministerstwo powołało się na brak dostatecznych badań w tym obszarze.

W efekcie projekt uregulować miał dostęp wyłącznie do pornografii, ignorując treści przemocowe, patoustroje czy cyberprzemoć. Dodatkowo Ministerstwo nie przeprowadziło kompleksowego przeglądu istniejących narzędzi ochrony małoletnich, a w niektórych dokumentach odwoływało się do badań z 2017 roku – czyli sprzed pandemii COVID-19, która radykalnie zmieniła sposób, w jaki dzieci korzystają z internetu.

Brak rekomendacji dla platform i dostawców usług

Raport NIK wskazuje na kolejną lukę: w latach 2020–2025 Ministerstwo Cyfryzacji nie opracowało ani jednej rekomendacji ani dobrych praktyk dla dostawców usług elektronicznych. Takie wytyczne mogłyby wskazywać optymalny sposób postępowania w celu ograniczenia negatywnego wpływu treści szkodliwych na dzieci – niezależnie od tego, kiedy wejdą w życie przepisy.

Tymczasem platformy takie jak TikTok, Instagram, YouTube czy Discord są dla dzieci codziennością. Brak jasnych wytycznych oznacza, że decyzje dotyczące bezpieczeństwa młodych użytkowników podejmowane są arbitralnie, bez udziału polskich ekspertów i instytucji.

Strategiczne dokumenty: zmiana podejścia, ale bez działań

W projektach strategicznych z 2024–2025 roku pojawiła się zmiana retoryki. Po raz pierwszy w projekcie Strategii Cyfryzacji Państwa do 2035 roku zdrowie psychiczne oraz ochronę obywateli przed szkodliwymi treściami uznano za element bezpieczeństwa państwa. Projekt Strategii Cyberbezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej na lata 2025–2029 uwzględnia działania odpowiadające na zagrożenia dla dzieci i młodzieży.

Ale dokumenty strategiczne to nie to samo co przepisy. Poprzednia Strategia Cyberbezpieczeństwa (2019–2024) również nie uwzględniała zdecydowanych działań, mimo że badania od lat wskazywały na problemy związane z negatywnym wpływem dostępnych dla dzieci treści.

Co to oznacza dla rodziców i dzieci?

Dopóki Polska nie wdroży skutecznych przepisów, odpowiedzialność za ochronę dzieci przed szkodliwymi treściami spada na rodziców. To oznacza:

  • Konieczność samodzielnego wdrożenia kontroli dostępu (aplikacje monitorujące, ograniczenia czasowe, blokowanie treści)
  • Edukacja dzieci o zagrożeniach online – rozmawianie o tym, co mogą spotkać w internecie
  • Ograniczenie dostępu do platform niezaprojektowanych dla dzieci – mimo że dzieci je używają
  • Monitoring aktywności online – choć nigdy nie będzie to 100% skuteczne

Raport NIK podkreśla, że działania informacyjno-edukacyjne powinny uwzględniać rolę i odpowiedzialność rodziców. Jednak edukacja bez wsparcia przepisów i rekomendacji dla platform to walka z wiatrakami.

Kiedy zmieni się sytuacja?

Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad nowymi projektami ustaw, ale historia pokazuje, że procesy legislacyjne są w Polsce niezwykle wolne. Projekt z marca 2024 roku czekał prawie 2 lata na przyjęcie przez Sejm, a nawet po przyjęciu nie wszedł w życie.

Tymczasem dzieci i młodzież pozostają bez skutecznej ochrony. Polska jest jedynym krajem UE w tej sytuacji – wszystkie pozostałe państwa członkowskie wdrożyły DSA lub pracują nad jego implementacją.

Podsumowanie: odpowiedzialność czeka na rodziców

Dopóki przepisy nie wejdą w życie, bezpieczeństwo dzieci w internecie zależy przede wszystkim od rodziców. Raport NIK jasno pokazuje, że państwo zawodzi – od 5 lat nie potrafi wdrożyć rozwiązań, które inne kraje już mają. Rodzice muszą być świadomi zagrożeń, aktywnie monitorować aktywność online swoich dzieci i edukować je o bezpieczeństwie w cyfrowym świecie. To nie jest idealne rozwiązanie, ale to jedyna dostępna dziś ochrona.

Najczęstsze pytania

Jakie treści są niebezpieczne dla dzieci w internecie?

Głównie pornografia, treści przemocowe, patoustroje (streamy z patologią), cyberprzemoć oraz reklamy profilowane na podstawie zachowań użytkownika. Raport NIK wskazuje, że 32% małoletnich miało kontakt z treściami erotycznymi, a dzieci regularnie korzystają z platform niezaprojektowanych dla ich grupy wiekowej.

Czy w Polsce są przepisy chroniące dzieci przed szkodliwymi treściami online?

Nie. Polska nie wdrożyła unijnego rozporządzenia DSA (Digital Services Act), które miało wejść w życie w lutym 2024 r. Projekt ustawy został przyjęty przez Sejm w grudniu 2025 r., ale ostatecznie nie wszedł w życie. Polska jest jedynym państwem UE bez koordynatora ds. usług cyfrowych (powołano go dopiero w maju 2025 r.).

Ile czasu dzieci spędzają na edukacyjnych zasobach internetu?

Zaledwie 1% czasu online. Większość czasu dzieci przeznaczają na treści rozrywkowe, które mają charakter angażujący i długotrwały, wypierając inne formy aktywności.

Co powinni robić rodzice, aby chronić dzieci w internecie?

Raport NIK podkreśla, że działania edukacyjne powinny uwzględniać rolę i odpowiedzialność rodziców. Do czasu wejścia w życie przepisów rodzice muszą sami wdrożyć nadzór, kontrole dostępu, rozmowy o bezpieczeństwie online i ograniczyć czas spędzany na mediach społecznościowych.

Jakie są konsekwencje dostępu dzieci do szkodliwych treści?

Według badań: straty materialne (oszustwa), przestępstwa (grooming, sekstorsja), destrukcyjny wpływ na zdrowie psychiczne, zaburzenia emocjonalne i poznawcze, a także problemy w rozwoju społecznym małoletnich.

Na podstawie: Najwyższa Izba Kontroli. Tekst opracowany redakcyjnie.